sobota, 29 czerwca 2013

Hostowe kwitnienie . . .





8 komentarzy:

  1. Rośliny te kojarzą mi się z pięknymi liśćmi ale kwiaty też są śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kwiaty w tym momencie są najładniejsze. Podoba mi się ta zbita główka pąków a potem śnieżno białe kwiaty. Takie pędy mają pochodne od sieboldiany.

    Czy na zdjęciach widzę 'Frances Williams', 'Inniswood' i 'Pizzazz' ?

    W przyszłym roku wiosną koniecznie rozsadź je od siebie bo nie obejrzysz się a pójdą w liście i będzie las.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciach jest jedna znana mi hosta , to Lucy Vitols, na samym dole. Mam dużo host, większość nie oznakowana, pochodzą przeważnie z wymian, kilka kupionych musiałam wyrzucić ze względu na wirusa, stwierdziłam,że aby mieć dorodne hosty, muszą być ze znanego mi pewnego zródla.

      Usuń
    2. Ja do takiego samego wniosku doszłam. Nawet porządni hodowcy nie ustrzegli się przed wirusami. Lepiej podzielić rozrośniętą hostę u kolezanki, którą widać w jakiej formie rośnie ;)

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia. Moje funkie są nałogowo pożerane przez gąsienice, co zresztą już pokazywałem na blogu. Ale kwitną rzeczywiście ładnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hosty są też przysmakiem ślimaków, mój ogród na szczęście omijają.
      pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Bogactwo Twojego ogrodu jest urzekające. Toż to jak ogród botaniczny, jestem pełen
    podziwu :) Niektóre rośliny, to dla mnie pełna egzotyka. Znam kilka takich, które można jeść, i kilka takich które jedzą zwierzęta - reszta to czarna magia. Dobrze, że istnieją w sieci takie blogi jak Twój, przynajmniej człowiek wie, co ładnie wygląda - jednak nie należy tego jeść :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tym jedzeniem roślin różnie bywa, w Japonii hosta zwana Urui jest bardzo lubianym warzywem, ja nie próbowałam i raczej tego nie zrobię, ale świat jest jednak zaskakujący, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, zapraszam ponownie do odwiedzenia mojego bloga.