poniedziałek, 22 października 2012

niedziela, 21 października 2012

Święto grujecznika

To święto trwa dłużej niz jeden dzień, odbywa się wiosną i jesienią, wtedy cały ogród pachnie smakowicie ciasteczkami, niektorzy mówią "ciasteczkowe drzewo". Mnie się ten zapach kojarzy raczej z watą cukrową.
Kiedy poczułam go pierwszy raz, byłam zaskoczona, przecież w sąsiedztwie nikt nie mieszka , kto to piecze jakieś ciasto? dopiero po chwili zaskoczyłam :).
Grujecznik pięknie przebarwia się jesienią, dosłownie świeci żółtym blaskiem, ale musi trochę urosnąć, a że rośnie szybko, nie trzeba długo czekać, żeby przekonać się o jego walorach.
Pytają mnie : czy on naprawdę pachnie ? odpowiadam : naprawdę pachnie :)




sobota, 20 października 2012

Piękności . . .

                     Piękna ona. . . . .


                       Piękny on. . . .


Trójsklepka i zawilec japoński,  piękna  para.

piątek, 19 października 2012

czwartek, 18 października 2012

W tajemniczym ogrodzie

                                            . . . . coś  pod liściem się czai

                Wielki Łowca swe sieci rozkłada. . .

środa, 17 października 2012

I po balu, panno Lalu


  





Bal się skończył, tancerki zmęczone, zmięte suknie i włosy w nieładzie.
Coraz chłodniej, więcej cienia, jesienna melancholia. . . .



wtorek, 16 października 2012

Słowo uprzykrzone

             Strzeżmy się słowa "Ja". Gdyż, bądzmy szczerzy,
             Nikt w nie, jak w próżny tytuł, nie uwierzy,
             Nasze "Ja" czeka nas w rodzinnym domu
             Na pustym miejscu swiątecznej wieczerzy.
               Maria Pawlikowska-Jasnorzewska



Minęło trochę czasu, postanowiłam jednak dopisać o co mi biega , otóż są osoby, określane jako ekstrawertycy, dla których najważniejsze jest własne "ja", zamęczają bliżnich opowieściami o swojej wspaniałej osobie i niesamowitych przeżyciach, słowa wiersza dedykuję właśnie tym osobom.
Na zdjęciu jest człowiek na tle pięknej przyrody, jest ważny, ale czy najważniejszy ???

poniedziałek, 15 października 2012

niedziela, 14 października 2012

Jesień nie tylko złota.......


         Poetycko : 
    O jakie rzewne widowisko:
    Czerwone liście za oknami...
                                 Jan Brzechwa

        Naukowo:
"Rokrocznie w liściach roślin odbywa się recykling na wielka skalę. Jego tajemnicę odkrył polsko-szwedzki zespół naukowców. Co prawda proces ten ma miejsce w mikroskopijnych komórkach, ale widać go nawet z kosmosu. Przebarwienie się liści jesienią to jedyny proces fizjologiczny odbywający się w biosferze na tak wielka skalę. Pigmenty roślinne związane są z różnymi białkami. - Połowa zieleni, która widzimy za oknem, pochodzi od proteiny typu LHCII połączonej z chlorofilem. Jesienią drzewa strefy umiarkowanej przeprowadzają gigantyczny recykling aminokwasów wchodzących w skład białek. Zanim zrzucą liście, odprowadzają cenne cząsteczki do tkanek pnia, gałęzi i korzeni. Większość azotu, około 90%, ponownie wykorzystywanego do budowy nowych organów pochodzi z rozkładu białek tworzących chloroplast."
                          www.drzewapolski.pl

           Jakkolwiek patrząc, jest to piękne, widowiskowe i za to kochamy jesień
                                                                                                  













 Parocja perska

















 Winobluszcz
















 Berberys













Klon ginnala


















Stewarcja kameliowa













Azalia













Itea wirginijska















Kalina


sobota, 13 października 2012

Zgromadzenie ogólne

                                                  kowali bezskrzydłych




piątek, 12 października 2012

Jeszcze kwitną ...

                                             ...  róże w jesiennym ogrodzie.
                                                 Wytworne i dumne.
                                                  W porannym chłodzie,
                                                   w dziennym słońca blasku,
                                                    darzą swą urodą,
                                                  żądne wciąż poklasku.


                                                                                     







czwartek, 11 października 2012

Zamek Lipowiec


Obejrzeliśmy skansen i dwór, więc pora na zamek Lipowiec, ktorego wieżę widać na wzgórzu ponad drzewami


 Droga prowadzi pod górę, przez piękny  las porośnięty buczyną karpacką


           Oto jest ............



 Zamek Lipowiec był niegdyś potężną warownią. Jego początki sięgają XIII wieku.Na przełomie XV i XVI wieku w zamku mieściło się więzienie dla księży oraz propagatorów reformacji.
W czasie potopu szwedzkiego zamek został ograbiony i podpalony. W 1732 Biskup Szaniawski reaktywował to miejsce i urządził we wnętrzach dom poprawy i rekolekcji  dla księży prowadzących rozwiązły tryb życia.
 Następnie w 1789 roku zamek przechodzi w ręce wojsk austriackich. W 1800 roku niszczy go pożar co przesądza o jego dalszych losach - zaniedbany stopniowo popada w ruinę. Okoliczni mieszkańcy i poszukiwacze skarbów przyczyniają się do dalszych zniszczeń.
W latach1961–1969 przeprowadzono prace konserwatorskie i zabezpieczające i od tego czasu można zwiedzać zamek, który zapewne na zawsze pozostanie w stanie ruiny.

                  Wchodzimy na dziedziniec



 

Biskupie herby wmurowane w ścianę



Najwięcej radości sprawiało zwiedzającym sprawdzanie , jak działają dyby, może niektórzy powinni zostać w nich trochę dłużej .......


Wchodzimy na górną kondygnację, można tu obejrzeć ekspozycję poświeconą historii zamku i chociaz trochę wyobrazic sobie jak wygladał w dawnych czasach.
Ślad po zwalonym stropie, poniżej był skarbiec, a nad nim kaplica






Wreszcie z duszą na ramieniu ( w każdym razie ja) wchodzimy po bardzo wąskich i stromych schodach na wieżę i oglądamy takie widoki ...